Staszow
Posted by wayneshaffer1976 on December 12th, 2009
Uwielbiam Kompanie Charlie. To moi ludzie. Nazywaja ja Skala. Nikt nie chce tej wyspy. Japonce zrobili tam ladowisko. Walki odbywaja sie tylko w tym rejonie. To jest ich droga do Australii i sposob kontroli szlakow morskich do Ameryki. Jesli mamy powstrzymac marsz Japoncow na Poludniowy Pacyfik, to musimy to zrobic tu. Piechota morska odwalila swoje zadanie. Teraz nasza kolej. Narobilem sie ciezko. Przylizywalem do generalow. Ponizalem sie dla nich, dla mojej rodziny. Dla mego domu. Podziwiam pana, pulkowniku. Naprawde. Dziekuje panu. Wiekszosc mezczyzn w pana wieku juz byloby na emeryturze. W porzadku. Potrzeba nam oficerow dowodzacych z dojrzaloscia i charakterem, jak pan. Mamy dobrych sierzantow i dobrych podpulkownikow.
Ale jak tylko czlowiek dostanie te skrzydla, to nie moze sie doczekac gwiazdy. Staje sie politykiem. Raczka raczke myje.
Tak cholernie ciezko sie nie zeszmacic. Calkowita racja. Jak admiral patrzy. A bedzie patrzyl. Zawsze ktos sie przyglada. Tak. Jak jastrzab.
Zawsze ktos jest gotow, zeby sie wpieprzyc, jak sie nie pilnuje. Ma pan syna, pulkowniku? Tak, mam. Dobrze. Nie chcemy, zeby nasi synowie czy wnuki walczyli na wojnie za 30 lat, co? Nie, prosze pana, jasne, ze nie. To zgnieccie ich bez litosci. Wykurzcie ich z tych wzgorz i broncie tego ladowiska. Tak jest.
Zastanawiasz sie dlaczego Japonce usytuowali lotnisko wlasnie tam? Chyba nie widzimy tego z perspektywy, jesli w ogole taka istnieje. Co sadzisz? Coz, nigdy nie zadalem sobie tego pytania. Jestes skromnym czlowiekiem. Nikt nie chce tej wyspy tylko ty. Jak bardzo jej chcesz? Zrobie tyle, ile bedzie trzeba. Tyle, ile oni sie dla mnie poswiecali jak grochem w sciane, wszystko na prozno. Tyle, ile miloscipowinienem im byl dac. Za pozno. Wygasla Umarla powoli jak drzewo. Czujesz to? Tak, prosze pana. Dziekuje panu.
Gora na mostek sygnalizacyjny. Im jest sie blizej Cezara, tym wiekszy strach.
Nic nie moge poradzic na to, jak cholernie sie boje, sierzancie, jasne? Nic nie moge poradzic. Mam Moj ojczym bral pniaka i lal mnie, jak bylem maly I ja sie balem i uciekalem, zeby sie schowac. Do diabla, przespalem wiele nocy w kurniku. I nigdy nie myslalem, ze kiedys bedzie cos gorszego. Ale tutaj zyje z minuty na minute. Licze sekundy. Wkrotce dobijemy do ladu i zaczna sie naloty. Pewnie zginiemy, zanim zdolamy zejsc z plazy. Ta lajba to jak jak wielki plywajacy cmentarz. Jak sie nazywasz, dzieciaku? Chce miec samochod, jak stad wyjde. Jak sie nazywasz? EEdward, Edward B. Train.
Train? Jedyne pewne rzeczy to smierc i Bog. I tyle. Tylko o to trzeba sie martwic. Ta wojna to nie bedzie moj koniec ani twoj. Sadzisz, ze natkniemy sie na nalot? Skad mam wiedziec? Wiem tylko, ze tamta zaloga mowila, ze ostatnim razem nie bylo nalotow. Ale jeszcze wczesniej prawie ich rozwalili. Co mam ci powiedziec? Dzieki, Tills. Dobra, nic mi nie mow. Ja ci cos powiem. Siedzimy tu na oceanie jak dwie pierdolone kaczki w tych lodziach. Tyle juz wiem. Coz, rozmyslaj nad tym, Tills. Porozmyslaj sobie. Nie ogladasz imprezy? Nie interesuje mnie. Tak, chyba za duzy scisk.
Nie interesowaloby mnie nawet bez scisku.
Dobra, ide po ten pistolet. Tak? Dobrej zabawy. Tak, dobrej zabawy. Bedziesz zalowal, ze nie masz, jak na ladzie natkniesz sie na samuraja.